piątek, 19 czerwca 2009

Pstryczek elektryczek

Dziś słów kilka o włączaniu, nie mylić z włanczaniem.

Doprawdy nie wiem skąd się wziął ten powszechny błąd i dlaczego tak się zakorzenił u miłych rodaków, ale życzyłabym sobie, aby w końcu wszyscy zapamiętali, że pralkę się włącza, radio wyłącza, a telewizor przełącza.

Ciekawe jest to, że najczęściej włancza nam się potworek językowy w czasie teraźniejszym - włanczam się do ruchu, przełanczam kanały, itd. A przecież nikomu do głowy nie przyjdzie, aby powiedzieć, że wyłanczyłem telefon, albo włanczę komputer.

Czy ktoś z Was ma na ścianach włanczniki światła? Ja mam włącznik. Taki oto:




Ilustrację dodaję na życzenie wiernego czytelnika :-)

2 komentarze:

  1. Weźże se żartów nie rób, ten włancznik kosztował chyba ze 4 dychy w castoramie, a ty mi go obklejasz jakimiś przerośniętymi post-it'ami jakbym alchajmera miał. Pozdrowienia dla innych, zdrowszych umysłowo czytelników! (:

    OdpowiedzUsuń
  2. Psu na budę te moje wywody... najciemniej pod latarnią... Ręce mi opadły... i spódnica.

    OdpowiedzUsuń